Poniedziałek, 29 lipca 2019
Mateusz Trąbiński, dla przyjaciół – TeO. Ten alias towarzyszy mu od początku jego pasji. Pasji, przez którą jest rozpoznawalny w środowisku, a która nie wzbudza uznania tylko u jednej osoby – ojca. A przecież to on jest sprawcą jego namiętności. – W 1986 roku dał mi w prezencie książkę „Kajko i Kokosz. Wielki turniej” autorstwa Janusza Christy, kupioną w Empiku przy Marszałkowskiej. Mam go do dzisiaj. Porwała mnie strona wizualna, czyli po prostu obrazki. Talent do rysowania zawsze mi imponował, a trafiłem na czasy najlepszych w branży: Janusza Christy, Tadeusza Baranowskiego, Grzegorza Rosińskiego czy Szarloty Pawel. Dziś ostrzega się, że ze względu na sporą dozę okrucieństwa i erotyki, niektóre z tych komiksów są przeznaczone dla dorosłych czytelników i żaden rodzic nie dałby pięciolatkowi komiksu o Thorgalu lub Szninklu, bo podniósłby się lament, ale wówczas taka lektura w rękach małego chłopca nie budziła zdziwienia ani zgorszenia. I ja, i moi kumple płakaliśmy, czytając historię Szninkla, baliśmy się demonicznego Alinoe i przerażających przygód Thorgala, ale czytaliśmy – opowiada TeO. Może ta ogromna dawka emocji, które chłonął, czytając komiksy, sprawiła, że pokochał je miłością głęboką? – Mama wspierała mnie jak mogła, dokładając złotówki do „poważniejszych” zakupów, tolerując rozrastającą się kolekcję. Jej zaangażowanie pozwoliło mi wytrwać w trudnych chwilach, a jej wyrozumiałość przyczyniła się do mojego sukcesu – podkreśla. Królestwo TeO Do jego biblioteki tak naprawdę nikt nie ma wstępu. Pokój bez okien, z wielką przestawianą półką zamiast drzwi, wejście tajemne, jak do sejfu, tylko dla wtajemniczonych. A na półkach tysiące komiksów, gier, gadżetów, płyt, filmów, etykiet, koszulek, zabawek i książek. Również oryginalnych prac ludzi rysujących komiksy. Wszystkie wydane w Polsce i po polsku. To główny wyróżnik kolekcji Mateusza. Pomieszczenie, które pierwotnie miało być dużą i wygodną garderobą stało się, dzięki pomysłowości narzeczonej Mateusza – Kasi, epicentrum jego komiksowego świata. Rozłożone przedtem po całym mieszkaniu zbiory, dziś koncentrują się w jednym miejscu. – Muszę mieć wszystkie wydania tytułu. Każde wydanie może się czymś różnić – mówi Mateusz. Na samej górze leżą „Asteriksy”, najpierw biała seria, potem niebieska, w miękkich okładkach, kolejna w twardych, a potem dwie serie Egmontu, późniejsze. Polskie wydania słynnego TM-Semic zajmują cały duży środkowy regał, od „Batmana”, przez „Spidermana”, „Supermana”, „Punishera” i innych. To tak zwani trykociarze, bo bohaterowie są zazwyczaj ubrani w obcisłe trykoty. Pierwsze zeszyty z superbohaterami pochodzą z początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy to komiksy były jeszcze odkładane przez kioskarkę pod ladę. W latach poprzedzających sławę superbohaterów wychodziło sporo polskich komiksów, m.in. autorstwa Jerzego Wróblewskiego. Ukazywał się regularnie magazyn „Relaks”, zeszyty z przygodami „Kapitana Żbika”, „Tytusa Romka i A’Tomka” i wiele innych.  Komiksy Egmontu  zapoczątkowały zmiany na polskim rynku komiksowym.  Na półkach TeO zaczęły stawać bardziej ambitne komiksy z rynku frankofońskiego i amerykańskiego. Obecnie wydaje się około 60 tytułów komiksowych miesięcznie. To wielki kłopot dla kolekcjonerów, przede wszystkim finansowy. W 2017 roku ukazało się około 1100 tytułów, w 2018 już 1400 tytułów wydawanych przez wszystkich wydawców łącznie. Początkowo inspiracji dla swojego zbieractwa Mateusz szukał na stronach WAK-u (Wielkiego Archiwum Komiksu) oraz na nieistniejącej już stronie kolekcji Janusza Pawlaka, a pierwsza dobrze płatna praca sprawiła, że mógł pozwolić sobie na solidne komiksowe zakupy. Głównie na Allegro. Z tego czasu pochodzą znajomości środowiskowe. Wówczas to Paweł „Timof” Timofiejuk, znana postać w świecie komiksu, na jednym z Warszawskich Spotkań Komiksowych, kiedy osobiście poznał Mateusza Trąbińskiego, skrzyknął wszystkich obecnych, wołając: „Patrzcie, chłopaki, to ten, który na Allegro kupuje wszystko”… – Rzeczywiście, mogę powiedzieć, że byłem z tego w środowisku znany. Nie miałem oporów, podbijałem ceny, często przepłacałem. Tak rodziła się moja kolekcja – potwierdza TeO. Dziś jest znany w środowisku z innych powodów: jest jednym z założycieli Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego, współorganizuje Festiwal Komiksowa Warszawa podczas Warszawskich Targów Książki, wydaje komiksy, pomaga w edycjach festiwalu Złote Kurczaki we Wrocławiu, poświęconego niezależnym komiksom, a ponadto prowadzi własną firmę nie związaną z komiksami, jest wiceprezesem spółdzielni mieszkaniowej, posiada rodzinę: Katarzynę i synka Franciszka Józefa, który jeszcze nie czyta komiksów, bo ma zaledwie trzy latka. Ale wie, że w mieszkaniu istnieje tajemny pokój, do którego wchodzi tata i znika na długie godziny. Póki co, nie ma tam wstępu.     Komiksy Wychodzą różne: i złe, i dobre. Ich powstawanie to skomplikowana, rzemieślnicza robota jednej, dwóch lub więcej osób: scenarzystów i rysowników. Komiks rządzi się swoimi prawami, trzeba go umiejętnie rozpisać na kadry i strony, odpowiednio spuentować. – Słyszałem, że Picasso próbował się w komiksie i stwierdził, że jest dla niego za… trudny. Komiks się zmienia, stara gwardia twórców odchodzi. Niedawno zmarła Szarlota Pawel – pierwsza dama polskiego komiksu, a także Tadeusz Raczkiewicz. Tworzą nowi: dla …
Wyświetlono 25% materiału - 748 słów. Całość materiału zawiera 2994 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki