Wtorek, 16 września 2025

Na początek wyjaśnienie, kim był Bessarion. To znakomity humanista żyjący w XV wieku, członek zakonnego Zgromadzenia Bazylianów, grecki duchowny i filozof bizantyński. Przyczynił się do rozkwitu nauk humanistycznych i renesansu we Włoszech, a jego biblioteka liczyła kilkaset manuskryptów; osobiście przetłumaczył szereg prac starożytnych greckich autorów na łacinę, m.in. „Metafizykę” Arystotelesa. Dążył do zespolenia tradycji klasycznych z chrześcijańskimi. Własną bibliotekę, zawierającą największy na owe czasy w Europie zbiór rękopisów greckich, przekazał w 1468 roku dla miasta Wenecji. Wyznaczyła ona fundamenty dla Biblioteki Nazionale Marciana. W skład kolekcji wchodziło 482 greckich i 264 łacińskich rękopisów. Do dziś Biblioteka Marciana jest jedną z najważniejszych bibliotek w Europie. Najmłodszy – Najmłodszy z nas jest naszym nauczycielem łaciny i greki, historykiem i filologiem klasycznym, z 16-letnim stażem studiów, łącznie z doktoratem – tak o Marcinie Cyrulskim mówi Grażyna Strykowska, artysta malarz, projektantka witraży. Rysuje piórkiem, maluje olejami i tworzy nastrojowe pastele. Znana z malowania piet i tancerzy. – Znalazłam go przez internet – dodaje z uśmiechem. Opisując ich wspólny księgozbiór, często wspominają o Bessarionie i Bibliotece Marcjańskiej. Tam widzą korzenie ich wspólnej biblioteki. – Marcin do naszego domu wszedł niedawno, w sposób niezwykły, i zagospodarował przestrzeń swoimi „kilkoma” książkami. Ściągnęłam go z Konstantynowa w 2019 roku. Parę lat temu stworzyłam tutaj, w Stęszewie, grupę do nauki greki klasycznej, było nas siedmioro, od ucznia szkoły średniej do profesora uniwersytetu. Lekcje odbywały się w mojej pracowni w Poznaniu. Na początku nauczyciel Marcin Cyrulski przyjeżdżał do nas w soboty, ale kulturalne dysputy o książkach tak się rozciągały, że zapraszaliśmy go wcześniej, a wypuszczaliśmy później. W końcu zaproponowaliśmy, aby się do nas przeprowadził. Marcin Cyrulski przenosząc się z Konstantynowa Łódzkiego do Stęszewa, musiał dokonać selekcji swoich książek. Oczywiście przywędrowała z nim „Sztuka grecka” Marii Ludwiki Bernhard przedstawiająca historię rozwoju sztuki greckiej od upadku cywilizacji mykeńskiej do okresu hellenistycznego, bo jak we trójkę przytakują, to jedna z najważniejszych książek w interesującym ich temacie. W ten sposób biblioteka wzbogaciła się o drugi egzemplarz tego dzieła. Jako filologa interesują go głównie słowniki, na swojej półce zgromadził wszystkie tomy grecko-polskiego słownika autorstwa Zofii Abramowiczówny oraz łacińsko-polskie autorstwa Mariana Plezia i Józefa Korpantego. – Mam też łacińsko-włoski, podarowany mi przez siostrę, raczej nie do dostania w Polsce. Bardzo pomocny jest też słownik języka polskiego Jana Karłowicza. Choć stary, to wyjątkowo użyteczny. Marcin Cyrulski na strychu w Konstantynowie zostawił w kartonach parę tysięcy książek. Już nie zmieściłyby się w stęszewsko-poznańskiej bibliotece. Przyznaje, że jako dziecko nie lubił czytać, dopiero „Dywizjon 303” zainteresował go na tyle, że sięgnął po inne tytuły. Tutaj, w Stęszewie, tworzy odrębny księgozbiór. Przywiózł ze sobą też kilka książek poświęconych dendrologii, którą pasjonuje się, odkąd skończył 17 lat. Książki przydają się mu m.in. do tłumaczeń. Ma już kilka na koncie. Przetłumaczył z łaciny jedno z dzieł Kaspra Drużbickiego, polskiego mistyka, siedemnastowiecznego jezuity: „Traktat o najkrótszej drodze do doskonałości, czyli o trwałej trosce, wypełnieniu i poznaniu Boskiej Woli”. – To nie było moje pierwsze tłumaczenie dla Wydawnictwa Benedyktynów z Tyńca, moim debiutem były „Opowieści pielgrzyma”, dzieło zaliczane do klasyki duchowej. Tłumaczyłem z języka rosyjskiego, potrzebny mi był do tego specjalistyczny słownik ze starorosyjskiego. Mam też na koncie przekład „Kroniki trapezunckiej” Michała Panaretosa, autora z XIV wieku, o Cesarstwie Trapezuntu. Interesuję się Trapezuntem, państwem istniejącym w latach 1204-1461, które powstało na gruzach Cesarstwa Bizantyńskiego (po IV krucjacie). Dzisiaj to tereny wschodniej Turcji. Dla Uniwersytetu Śląskiego dokonałem przekładu romansu bizantyńskiego Teodora Prodromosa, który wzorował się na literaturze antycznej. Z małżeństwem Strykowska – Grela połączyła go namiętność do antyku, podobne wartości i chęć dzielenia się nimi. Organizowali wspólne wykłady, odczyty na tematy biblijne, filozoficzne, z historii sztuki, generalnie z szeroko pojętej kultury klasycznej, do której poznania, jak zgodnie stwierdzają, niezbędna jest znajomość greki i łaciny. Opowiadali o tym obszernie w audycji Radia Poznańskiego pt. „Arsenał Kultury”, w listopadzie 2023, oraz na wykładach otwartych odbywających się m.in. w Fundacji Św. Benedykta, a także dawali temu wyraz na wspólnych wystawach m.in. „Szkice z Włoch”. (Przed nimi wciąż niepokazana jeszcze wystawa „Bieg do Grecji”). Wspólnych, bo pod wpływem Grażyny Strykowskiej filolog i historyk Marcin Cyrulski odkrył w sobie talent malarski i maluje obrazy. I w tej sztuce to ona – Grażyna Strykowska, jest jego nauczycielką. Mieli już kilka wspólnych wystaw, z których pierwsza, inspirowana naturą Tatr, miała swój początek w trakcie pobytu w górach, gdzie mieli do dyspozycji jedno pudełko kredek. Teraz zawsze mają wspólne pudła farb, pędzli i pasteli. Pracownia Otwartych Oczu To unikatowe dzieło, które powołali do życia, łącząc pasje: ona – do sztuk wizualnych, on – do języków klasycznych. Grażyna Strykowska mówi, że od początku pracy zawodowej szukała kryteriów dla sztuki i długo nie mogła ich znaleźć, dopiero zgłębienie starożytnej filozofii i opanowanie tzw. języków martwych, stanowiących fundament naszej cywilizacji, umożliwiło jej to. W swojej pracowni malarskiej przyjmowała uczniów, studentów i często okazywało się, że dyskusja z nimi ma swoje ograniczenia, bo ich horyzonty są zubożone o wiedzę ze sztuk starożytnych. – Na początku sama musiałam się nauczyć tych języków, dziś już nie zastanawiam się nad tym, co pochodzi z łaciny i greki, lecz nad tym, co się z nich nie wywodzi – podkreśla Strykowska. Teraz wykłada o greckich korzeniach cywilizacji europejskiej, m.in. w Instytucie Duchowości Carmelitanum we Wrocławiu. Marcin Cyrulski dodaje, że często nie zdajemy sobie sprawy, jak języki nazywane martwymi są żywe. Prawie połowa słów w polskim języku pochodzi z języków klasycznych. Dzięki ich znajomości staje się dostępna niemal cała literatura europejska do XVIII w. Kiedy przeglądał wydany po francusku album o sztuce ludowej w Polsce, zauważył wielkie podobieństwo ludowych figur i krzyży do rzeźb Henry’ego Moore’a. Był zaskoczony takimi skojarzeniami. Według niego znajomość sztuki starożytnej daje możliwość myślenia kompleksowego i konfrontacji jej ze sztuką współczesną, co z kolei pozwala przyjąć szerszą perspektywę. Pracownia Otwartych Oczu według Grażyny Strykowskiej miała służyć ludziom, którzy chcą się czegoś dowiedzieć bezinteresownie, a nie w celu osiągnięcia wymiernych korzyści. Nie ma żadnych sztywnych struktur, wynika z dobrych chęci jej założycielki i woli uczestników. Trzecim nieformalnym, ale istotnym filarem pracowni jest Maciej Grela, lekarz …
Wyświetlono 25% materiału - 954 słów. Całość materiału zawiera 3819 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.











