Czwartek, 9 listopada 2023
Na Świętokrzyskiej i przyległościach pierwsze antykwariaty handlujące używanymi książkami zaczęły powstawać już w I połowie XIX wieku. W końcu stulecia było już ich tyle, że ulica stała się mekką kolekcjonerów nie tylko z Warszawy i nie tylko z ziem polskich. Nierzadko z nieodległego Dworca Wiedeńskiego wysiadali przyjezdni z Galicji, Austrii, Niemiec, szli na Świętokrzyską, po czym obładowani pakunkami biegli na pociąg powrotny. Kupowali zresztą nie tylko książki i inne druki. Na Świętokrzyskiej było najwięcej w Warszawie sklepów handlujących antykami – meblami, numizmatami, obrazami i rzeźbami, zwanych tak samo jak te ze starymi książkami: antykwarniami lub antykwariatami. Tu także były sklepy z biżuterią, a już w dwudziestoleciu międzywojennym dołączyły sklepy filatelistyczne. Były na Świętokrzyskiej i sklepy, które łączyły asortyment wszelkich staroci, wspominał je w swoim poemacie „Popiół i wiatr” Antoni Słonimski: Stolica się nie szczyci przeszłością ojczyzny. To nie Kraków, gdzie kamień każdy to pamiątka. U nas na Świętokrzyskiej, gdzieś w składzie starzyzny Znajdzie się czasem książka, rycina, pieczątka, Portret Bacciarellego, obraz Canaletta, Lecz reszta w antykwarniach to sama tandeta. W oknie fałszywy ryngraf, kindżał autentyczny, Zniszczone książki szkolne i modne powieści. Odnalazłem tam kiedyś napis lakoniczny, Co w paru słowach całe nasze dzieje mieści. Pod starym pięknym sztychem koślawe litery: „Okazyjnie! Kościuszek skacze do Estery”. Dynastie i homines novi Interesy te prowadzili niemal wyłącznie warszawscy Żydzi. Niektórzy bardziej, inni mniej zasymilowani, najliczniejsi wciąż ubierający się w chałaty, słabo lub w ogóle niemówiący po polsku. Wybitny bibliofil, bibliograf i księgoznawca, Jan Michalski, w swoich wspomnieniach „55 lat wśród książek” pisał: „Antykwariusze warszawscy ze Świętokrzyskiej był to rozrastający się klan kilku rodzin: Salcsteinów, Rosenweinów, Rubinsteinów, Kleinsingerów, Baumkoelerów, Millerów. Inne nazwiska, znane zbieraczom, należały do tych, co przyżeniali się do patrycjatu, np. Fiszler ożenił się z Kleinsingerówną. Homines novi – to Jabłonko, Przeworski, Jonasz i kilku mniej znanych”. Mówiło się o antykwariatach „ze Świętokrzyskiej”, ale tym wyrażeniem określano także te, które mieściły się przy ulicach przyległych: Traugutta, Kredytowej, Mazowieckiej, Jasnej, Marszałkowskiej, nawet przy Placu Zielonym. Antykwariaty „ze Świętokrzyskiej” powstawały i bankrutowały. Interesy niedawnych konkurentów łączyły się, a sklepy przekazywane spadkobiercom dzieliły się, nie sposób więc dziś podać dokładną ich liczbę. W latach trzydziestych było ich kilkadziesiąt, i to raczej bliżej setki niż dziesiątki. Najelegantszy w Warszawie był Antykwariat Polski zasymilowanego Żyda Hieronima Wildera. Starannie wyselekcjonowane i fachowo opisane książki i czasopisma stały tu na ciężkich, dębowych i częściowo oszklonych regałach, wspaniałe zbiory grafik przechowywano w specjalnych tekach. Dla stałych klientów były tu wygodne fotele, a ekspedienci znali się na rzeczy. Wilder potrafił znaleźć żądany egzemplarz choćby na końcu świata – prowadził korespondencję z kolegami na wszystkich kontynentach. Jednak to był wyjątek. U Przeworskiego można było tanio kupić książki z końcówek nakładów wydawniczych, Fiszler specjalizował się w popularnych wydawnictwach ezoteryczno-wróżbiarskich. Większość antykwariatów na Świętokrzyskiej zajmowała niewielkie klitki od ulic i podwórek, od podłogi do sufitu zawalone papierzyskami. Zdarzało się, że właściciele i jedyni sprzedawcy nawet zimą urzędowali przed wejściem, bo w środku nie było miejsca, gdzie można by wstawić krzesło. Do takich sklepików chętnie przychodzili bibliofilscy łowcy okazji, bo po przerzuceniu wielu kilogramów makulatury mogli trafić na prawdziwy rarytas i kupić go za bezcen. Gra z klientem Antykwariusze sprzedający druki kolekcjonerskie błyskawicznie zapamiętywali klientów zainteresowanych ich asortymentem i bardzo o nich dbali. Pamiętali doskonale, co interesuje stałego gościa i przy każdej wizycie bezbłędnie proponowali mu nowe nabytki, a nawet przynosili je do domu. Kiedy w latach 20. i 30. w Warszawie rozpowszechniły się telefony, dzwonili, gdy weszli w posiadanie czegoś interesującego. Znawców cenili i hołubili. Michalski wspominał, że kiedy brakowało mu pieniędzy na jakieś ciekawe wydawnictwo, księgarze odkładali je dla niego i czekali cierpliwie, mimo że mogli sprzedać wcześniej i drożej. Jednak przygodnemu klientowi wciskali nieraz zdefektowane egzemplarze, na przykład pozbawione części stronic, a stare, lecz popularne wydania przedstawiali jako bibliofilskie rarytasy warte ogromnych pieniędzy, których pozbywali się tylko dlatego, że w domu na lekarstwo czekała stara matka albo córka akurat brała ślub i potrzeba było pieniędzy na wesele. Niektórzy antykwariusze mieli zresztą nosa co do wartości książek, ale marne pojęcie o tym, czego one dotyczyły. Zabawną scenkę zanotował anonimowy reporter „Kurjera Warszawskiego” w numerze z 8 września 1935 roku: „Pani X potrzebna jest książka pod tytułem »Dialogi zwierzęce«. Autora dobrze nie pamięta [chodziło zapewne o „Dialogi zwierząt” Colette – przyp. JG]. Wstępuje do jednej antykwarni, do drugiej, nigdzie »Dialogów zwierzęcych« nie znajduje. Wreszcie wchodzi do małego, mrocznego sklepiku zawalonego książkami. Za ladą właściciel, poważny siwy patriarcha, pochylony, coś czyta. Zajęty swoją lekturą, na klientkę nie podnosi nawet oczu. Wyręcza go małżonka, rozłożysta pani kupcowa w peruce. – Czego? Pani X mówi grzecznie: – Czy państwo mają »Dialogi zwierzęce«? Otyła kupcowa wzrusza ramionami i zwraca się do męża: – Mamy »Dialogi«? Patriarcha odrywa się od lektury. Spogląda z góry na klientkę. Odpowiada potem coś żonie w żargonie. Kupcowa jest zakłopotana. Prosi panią X, żeby jej jeszcze raz powtórzyła tytuł. Pani X powtarza: – »Dialogi zwierzęce«. Wtedy podnosi się majestatycznie patriarcha. Ma oczy intelektualisty, myśliciela. – Proszę pani, niech pani pamięta. Jak o zwierzętach, to znaczy zoologia, czasami (kiwa głową) może być biologia albo nawet fizjologia – ale dialogia o zwierzętach nie ma! […] Ja tu prowadzę interes od dwudziestu ośmiu lat, i ja znam wszystko do nauki dotyczące, wszystkie uczebniki i gałęzie wiedzy gimnazjalnej, ale ja upewniam panią, że dialogi zwierzęce nie ma i być nie może, w ogóle nie ma takiej nauki!”. Jednak nawet ze stałymi klientami antykwariusze ze Świętokrzyskiej prowadzili swego rodzaju grę. Tylko najmożniejsi drukowali katalogi z zamieszczonymi cenami. Najczęściej wycena książki następowała w momencie, w którym klient okazał nią zainteresowanie. Sprzedawcy zazwyczaj notowali ołówkiem na wewnętrznej stronie okładki cenę, za którą kupili egzemplarz, …
Wyświetlono 25% materiału - 846 słów. Całość materiału zawiera 3384 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1A. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
1B. Dostęp czasowy 15 minut
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się