Czwartek, 26 września 2019
Rozmowa z Michałem Danielewiczem, autorem książki „Ford. Reżyser”
– Jak bohater pańskiej książki trafił do filmu? Czemu przybrał amerykańsko brzmiący pseudonim? – Pierwszą próbę filmową podjął przy wsparciu życzliwego mu mecenasa-arystokraty. Zaczynał od krótkometrażowych dokumentów, w których portretował życie codzienne miasta i zwykłych ludzi. Te filmy były na tyle odmienne od ówczesnych produkcji, że zwróciły uwagę branży. Pierwszy wielki sukces odniósł z pełnometrażowym filmem fabularnym, którego akcja rozgrywała się w środowisku warszawskich gazeciarzy, czyli ulicznych sprzedawców gazet. Film był szeroko chwalony przez krytykę i okazał się frekwencyjnym sukcesem. Czasopismo „Kino” uznało „Legion ulicy” za film roku. Ford nie miał jeszcze nawet 25 lat, kiedy mówiono o nim, że jest „największą nadzieją polskiego kina”. Pseudonim, który z czasem stał się jego prawdziwym imieniem i nazwiskiem, dobrze oddaje jego charakter. W tym czasie w Polsce praktycznie wszyscy reżyserzy żydowskiego pochodzenia marzący o karierze filmowej zmieniali nazwiska. Niektórzy wybierali typowo polskie, jak Michał Waszyński czy Ryszard Ordyński – w II Rzeczypospolitej z takimi nazwiskami najłatwiej było im się poruszać. Nazwiska przyjmowane przez innych brzmiały jakby były zawieszone gdzieś pomiędzy tym, co żydowskie i polskie: Gradstein stał się Gardanem, a Szapiro – Szaro. Mosze Lifszyc zmieniając się w Aleksandra Forda, nie poszedł żadną z tych dróg. Zmienił nazwisko, ale wtapiać się nie zamierzał. Być może za tym wyborem stało też marzenie o międzynarodowej karierze. – W międzywojniu nie poszedł na ekranową łatwiznę… – Po pierwszym wielkim sukcesie mógł robić filmy popularne i czysto rozrywkowe, ale uważał, że kino powinno być czymś więcej niż błahą i przelotną rozrywką. Jego ambicją było robienie filmów dotykających ważnych społecznie tematów, które byłyby przy tym przystępne i szeroko oglądane. Takie podejście stawiało go na torze kolizyjnym z producentami, którzy na kino patrzyli w kategoriach czysto biznesowych i wszelkie kontrowersyjne wątki traktowali jako niepotrzebne finansowe ryzyko. Niekiedy ściągał też na siebie uwagę ówczesnej cenzury państwowej, która w wątkach poruszających problem biedy czy eksploatacji robotników dopatrywała się „żerowania na nędzy mas”. Ford nieraz powtarzał, że „filmowiec ma obowiązek walczyć o swoje kino” i wciąż próbował poruszać niewygodne tematy. I tak z największej nadziei polskiego kina dorobił się miana pierwszego filmowego buntownika. Przez lata wegetował na peryferiach branży, dopiero po wojnie wylądował na szczycie. – Jak i gdzie przetrwał II wojnę światową? – O życiu Forda w tym okresie wiadomo niewiele. Drugą wojnę przetrwał w Rosji Radzieckiej, gdzie m.in. kręcił filmy instruktażowe dla Armii Czerwonej. Tam, podczas podróży z żoną przez Uzbekistan, …
Wyświetlono 25% materiału - 392 słów. Całość materiału zawiera 1568 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki