Poniedziałek, 29 lipca 2019
Wydawcy międzywojennej Polski
W przededniu II wojny światowej Druga Rzeczpospolita dysponowała niebagatelnym rynkiem wydawniczym. W połowie lat trzydziestych odnotowano około 500 oficyn edytorskich o charakterze zawodowym. W samej Warszawie było ich 262, we Lwowie – 87, w Krakowie – 70, w Wilnie – 46, a w Poznaniu – 39. Pozostałe wydawnictwa znajdowały w mniejszych miastach, jak Grodno, Katowice, Częstochowa, Zamość, Stanisławów, Bydgoszcz, Kielce, Radom czy Lublin. Oprócz nich działało mnóstwo stowarzyszeń, związków religijnych i najrozmaitszych organizacji, które okazjonalnie przygotowywały różnorodne publikacje (np. o charakterze jubileuszowym, wspomnieniowym, regionalnym, samokształceniowym), składając zamówienie w drukarni, a następnie wchodząc w kooperację z wybranymi księgarniami lub rozprowadzając druki własnymi kanałami. „Roczna produkcja wydawnicza książek wynosiła ok. 6000-6400 tytułów. Najwięcej ukazało się w 1938 roku – 8700 publikacji w ponad 29 mln egzemplarzy. Nakłady beletrystyki wynosiły przeciętnie ok. 3000-4000 egz., podręczników – więcej, książek specjalistycznych i naukowych ok. 1000 lub mniej. Wychodziło ponad 2500 tytułów periodyków; dzienniki w nakładach dochodzących do stutysięcznych, tygodniki do kilkunastotysięcznych. W 1918 roku na 1000 mieszkańców przypadało kilkanaście egzemplarzy prasy, w 1938 roku już 61. Ciągle sytuowało to nas daleko za krajami rozwiniętymi, ale pewien postęp zaznaczał się” – czytamy w pracy Barbary Bieńkowskiej przy współpracy Elżbiety Maruszak „Książka na przestrzeni dziejów” (2005). Daleko czy nie, za Niemcami, Francją lub Wielką Brytanią, ale życie wydawnicze kwitło, chociaż sytuacja społeczna w Polsce lat dwudziestych i trzydziestych nie była korzystna dla książki. W 1938 roku analfabetyzm wynosił ok. 20 proc., a spośród tych, którzy umieli czytać, zdecydowana większość po ukończeniu szkoły nie brała książek do ręki, ograniczając potrzebę czytania do gazet codziennych. Nie bez znaczenia były ceny książek, relatywnie wysokie, co w dobie kryzysu ekonomicznego nie zachęcało przeciętnego zjadacza chleba do wizyty w księgarni. Pierwsi z wielkich Chlubą krajowego rynku księgarskiego była oficyna Gebethner i Wolff, najstarsze, założone w 1857 roku wydawnictwo warszawskie. Powołali je do życia Gustaw Gebethner i August Wolff, przedstawiciele spolonizowanych i mocno wrośniętych w losy Polski rozbiorowej rodów niemieckich. Po śmierci obu założycieli na początku XX wieku firmę przejęli ich potomkowie, Jan Gebethner i Gustaw Wolff. Wydawnictwo wraz z wchodzącą w jego skład księgarnią (przez pierwsze dwie dekady oficyna  specjalizowała się w edycji oraz sprzedaży nut i profil ten utrzymała przez cały czas swojego istnienia) mieściło się w pałacu Potockich przy Krakowskim Przedmieściu, a od 1906 w nowo wybudowanej, eklektycznej, narożnej kamienicy przy ul. Nowosiennej (obecnie Sienkiewicza) i Zgody. Oprócz nut oficyna wypuszczała na rynek coraz więcej książek, szczególnie literaturę piękną oraz utwory dla dzieci i młodzieży. Książkową specjalnością stała się polska literatura współczesna, pod szyldem Gebethnera i Wolffa wydawali swoje dzieła nasi najwybitniejsi prozaicy i krytycy literaccy oraz historycy. Ukazały się także obrazkowe opowieści dla dzieci: „Przygody Koziołka Matołka” oraz „Awantury i wybryki małej małpki Fiki-Miki” Kornela Makuszyńskiego (tekst) i Mariana Walentynowicza (ilustracje), ewenement na raczkującym dopiero u nas rynku komiksowym. Oficyna stosowała różnorodne, ujęte w serie, klucze w doborze oferty wydawniczej. Jednym z nich było publikowanie dzieł laureatów nagród, głównie polskich, bo promowanie wartościowej literatury  rodzimego pochodzenia było od początku istnienia wydawnictwa jego naczelnym priorytetem. Nawet kiedy sięgano do literackich Noblistów, to w pierwszym rzędzie były to dzieła polskich autorów – „Quo vadis” Sienkiewicza, powieść nagrodzona w 1905 roku, oraz „Chłopi” Reymonta, uhonorowane w 1924 – które otaczano szczególną estymą edytorską. Gebethner i Wolff realizował więc, jako jedyna oficyna w Polsce, wypuszczanie na rynek dzieł autorów wyróżnionych prestiżowymi nagrodami – jak Miasta Warszawy (np. Kazimierz Przerwa-Tetmajer w roku 1927 i Władysław Orkan w 1930), Nagroda Państwowa (m.in. Kornel Makuszyński, 1926; Ferdynand Goetel, 1929), Nagroda Młodych Polskiej Akademii Literatury (Michał Choromański, 1934; Jalu Kurek, 1935), Nagroda Towarzystwa Literatów i Dziennikarzy (Andrzej Strug, 1927; Piotr Choynowski, 1930) i wielu innych. „Dysk olimpijski” Jana Parandowskiego wydano z okazji przyznania tej książce okolicznościowej Nagrody Olimpijskiej, poprzedzonej uhonorowaniem jej brązowym medalem w Olimpijskim Konkursie Sztuki i Literatury podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Berlinie w roku 1936. Wewnętrzne zmiany Wróćmy jednak do pierwszych …
Wyświetlono 25% materiału - 637 słów. Całość materiału zawiera 2550 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki