Wtorek, 5 października 2021
W październiku mija pół wieku (!) od premiery łotrzykowskiej opowieści, w której Józef Hen przedstawia czytelnikom przypadki starościca Piotra Wolskiego. Postaci wyimaginowanej, szlachcica „urodzonego”, herbowego (Nałęcz), niezwyczajnie przywykłego prawdy i sprawiedliwości bronić, choćby to własnym kosztem miało się odbyć. Hen pisząc, sięgnął po swoisty pitaval, opis spraw sądowych z XVII stulecia, jakie – ograniczając się do Rusi Czerwonej – zamieścił w tomie „Prawem i lewem” Władysław Łoziński. Starościc jurydyczny, innymi słowy p.o. starosty mianowanego przez króla, a zatem wyrobnik – to Wolski musiał się uganiać za złoczyńcami, łba nadstawiać w wątpliwych sporach, język strzępić, by przemówić do rozumu bezrozumnym. „Nie ustawała praca wyobraź ni”, mówi autor w przedmowie. Tyle że wyobraźnia potrzebna mu była jedynie do przedstawienia, mniej lub bardziej dokładnie, historycznych detali – zamek wyglądał tak, a miasto inaczej, niewiasty nosiły kształciczki, panowie zaś ochoczo do onych sięgali (innym ruchem niż #metoo), szlachcice pozwalali sobie na wiele, bardzo wiele. Nobilitacja, stan wyższy, potrafiła mocno uderzyć do głowy. Nie sposób porównywać Rzeczpospolitej szlacheckiej …
Wyświetlono 25% materiału - 163 słów. Całość materiału zawiera 652 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.













