Czwartek, 6 lutego 2014
Matras przez lata był symbolem wszystkiego, co najgorsze na polskim rynku książki – nierzetelności, nieterminowości, nonszalancji wobec małych dostawców. Gdy kilka lat temu jeden z zagranicznych inwestorów zainteresowanych zakupem akcji Matrasa pytał mnie o opinię, poradziłem mu, że jeśli ma kupować, to niech porządnie sprawdzi, czy nie ma w szafie jakiegoś trupa i niech od razu przygotuje sobie zupełnie nowy zarząd, bo styl kierowania tą firmą bardziej przypomina budkę z kebabem niż standardy branży bądź co bądź związanej z kulturą. Od tamtego czasu zmienił się zarząd, zmienił się też wizerunek Matrasa, to już nie budka, gdzie przez pomyłkę zamiast kebabu w tłusty papier zawija się książki. Matras stał się nowoczesny, ale czy wszystkie trupy z szaf zostały usunięte? Obawiam się, że w przypadku firmy z taką historią, z tyloma zmianami własnościowymi po drodze, nawet najlepsze due dilligence z udziałem renomowanych audytorów, nie zagwarantuje nieprzewidzianych kosztów w przyszłości. Kupowanie Matrasa musi być obarczone ryzykiem, i to ryzyko pewnie jest ujęte w cenie. Mówi się, że za akcje funduszy inwestycyjnych trzeba …
Wyświetlono 25% materiału - 169 słów. Całość materiału zawiera 676 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.










