Poniedziałek, 15 września 2014
Rozmowa z Kazimierzem Leki, właścicielem i prezesem zarządu Księgarni Ekonomicznej Kazimierz Leki
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeru390
Jak pan zareagował na zapowiedź zmian właścicielskich dotyczących wydawnictwa LexisNexis? Kazimierz Leki: Bez zaskoczenia. Szczerze mówiąc od dawna to przewidywałem. Z mojego punktu widzenia to sprzyjające księgarniom rozwiązanie. Skąd ten entuzjazm? Opieram się na swoim doświadczeniu. Wolters Kluwer Polska jest o wiele bardziej profesjonalnym wydawcą, jak również znacznie bardziej kompetentnym. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat coraz trudniej było mi pojąć działania LexisNexis. Wydawnictwo w swojej działalności dystrybucyjnej podjęło walkę konkurencyjną z księgarniami. Polityką rabatową, pseudo akcjami promocyjnymi... W zakresie prowadzonej polityki dystrybucyjnej? Tak, choć może trudno w to uwierzyć, firma w zasadzie wzięła sobie na cel wyeliminowanie współpracujących z nią księgarń. Zamiast współpracować z księgarniami działała w sposób, który mógłby raczej doprowadzić do ich zniszczenia. Pogarszając warunki handlowe, na których współpracowaliście? To jedna sprawa. Jeszcze więcej szkód wyrządzały 70 proc. rabaty udzielane klientom firmowej księgarni internetowej. Wielokrotnie dochodziło do sytuacji, w których tytuły kupione rano przez Księgarnię Ekonomiczną tego samego dnia można było zakupić w sklepie internetowym wydawnictwa właśnie z 70 proc. rabatem od ceny detalicznej. Ale przecież nie tylko LexisNexis mocno oparło swoją sprzedaż w ostatnich latach na modelu promocyjnym... To prawda, ale nie w skali takiej jak LexisNexis. Zdecydowana większość wydawców z segmentu profesjonalnego rozwijała w ostatnich latach własne e-księgarnie. Faktem jest też, że można w nich znaleźć książki z tradycyjnymi 15- a nawet 25 proc. rabatami. Ale w tych działaniach nie widać tendencji do totalnej wyprzedaży oferty i zniszczenia innych podmiotów z rynku. Księgarnia Ekonomiczna płaci za książki bezpośrednio przy ich zakupie. Dlatego firma nie może pozwolić sobie na to, aby ktoś, nawet jeżeli mowa o wydawcy, pod jej bokiem wyprzedawał te same książki za symboliczną kwotę. Stąd utrzymujące się przekonanie, że przyjdzie moment, w którym LexisNexis będzie musiało zapłacić za swoje działanie. Byłbym bardzo zadowolony, gdyby w przyszłości to wydawnictwo zbliżyło się standardem postępowania do polskiego oddziału Wolters Kluwer. Współpracę z tą firmą cechuje partnerstwo, na wzajem się uzupełniamy. Mamy wspólny biznesowy cel. A inni partnerzy z rynku? Dla przykładu C.H. Beck także odstąpił już od szaleństw z rabatami. W dodatku firma prowadzi z księgarzami dialog. Do kwestii rabatów podchodzimy obecnie dość elastycznie, stawiając na pewnego rodzaju rotację. Za każdym obniżeniem rabatu na część oferty, idzie jego zwiększenie na inną. W ostatecznym rozliczeniu żadna ze stron na tym nie traci. Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy firma przechodziła proces przekształcenia formy prowadzonej działalności. W jej efekcie dokonała się zmiana działalności gospodarczej na spółkę z o.o. Do spółki przeszła znaczna część majątku dotychczas działającego podmiotu. Firma ma obecnie kapitał własny w wysokości 1,5 mln zł, co jak na podmiot z segmentu księgarskiego wydaje mi się przyzwoitym wynikiem. Jest pan jedynym właścicielem? Tak, również prezesem zarządu. Funkcję wiceprezesa pełni mój syn Robert. Stacjonarnych punktów sprzedaży zostało wam... Trzy: Księgarnia Ekonomiczna przy ul. Grójeckiej, Księgarnia Naukowa przy Al. Solidarności i ostatnia, w siedzibie Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Szturmowej. Maksymalnie w przeszłości działało ich siedem. Ale kształt firmy zweryfikował rynek. Na jej obecny kształt wpłynął przede wszystkim fakt, że utrzymywanie punktów detalicznych na uczelniach stało się nieekonomiczne. Kiedy pojawiły się straty wynikające z tej działalności szybko, ją redukowałem. Przyczyn takiego rozwoju sytuacji było wiele. Szkoły wyższe mają coraz mniejsze budżety, a więc i możliwość realizowania zakupów. Natomiast zainteresowanie studentów zakupem książek to dziś przede wszystkim temat dowcipów. Zresztą na miejscu moich …
Wyświetlono 25% materiału - 542 słów. Całość materiału zawiera 2168 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki