Poniedziałek, 12 sierpnia 2019
NOWA MATRYCA VAT A KSIĄŻKOWE AMBICJE
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeruBiblioteka Analiz nr 503 (14/2019)
Jeśli chodzi o książki, to zdaniem Ministerstwa Finansów nowa matryca VAT upraszcza procedury, zrównuje szanse i zwiększa korzyści. Jako branża powinniśmy to zrozumieć i policzyć po swojemu. Mamy na to szansę w październiku 2019 roku, potem będzie za późno. Beczka miodu dla wszystkich (książek) „Aby nadążyć za postępem technologicznym w gospodarce cyfrowej, należy umożliwić państwom członkowskim dostosowanie stawek VAT na publikacje dostarczane drogą elektroniczną do niższych stawek VAT na publikacje dostarczane na wszystkich nośnikach fizycznych” – tak stwierdziła Komisja Europejska w dyrektywie z 2016 roku1. Ministerstwo Finansów z kolei opracowało nową matrycę VAT, którą Sejm RP przyjął 19 lipca 2019 roku. W efekcie od 1 listopada 2019 roku: „stosuje się stawkę podatku w wysokości 5 proc. w odniesieniu do: 1. Wyłącznie towarów objętych następującymi CN2: a) książki, broszury, ulotki i podobne materiały, drukowane, nawet w  pojedynczych arkuszach (CN 4901); b) książki dla dzieci, obrazkowe, do rysowania lub kolorowania (CN 4903); c) nuty drukowane lub w rękopisie, nawet ilustrowane lub oprawione (CN 4904); d) mapy i mapy hydrograficzne lub podobne mapy wszelkich rodzajów, włączając atlasy, mapy ścienne, plany topograficzne i globusy, drukowane (CN 4905). 2. Publikacji w formie elektronicznej zawierających treści, o których mowa w pkt 1”. Jako branża jesteśmy wygrani. Mamy prosty zapis obudowany wykładnią CN oraz niski podatek VAT tak po stronie nowoczesnych form e-booków i audiobooków3, jak i tradycyjnych antykwariatów4. Sprzedawcy e-booków (i audiobooków, i antykwariusze) mogą obniżać ceny bądź zwiększać marże i otwierać szampany. Warto tylko zaprojektować narzędzie, które by to policzyło, zwłaszcza że już wcześniej ślizgaliśmy się na granicy paranoi… Ulgi (dziegciu) za miliardy? Państwo polskie od ponad dwudziestu lat wspiera książkę poprzez niski VAT. Najpierw było zero na książki drukowane, potem w 2011 roku weszło 5 proc. i doszły audiobooki na nośnikach, a teraz jest 5 proc. na wszystkie książki i e-formy. Moim zdaniem uwidacznia się tu jakiś rodzaj spoiwa naszej państwowości i jest to godne odnotowania5. Nie wchodząc w tryby historii, jak to z walką o zerową stawkę podatku było, uznajmy że najważniejsze są skutki. I tu niespodzianka. Ministerstwo Finansów oszacowało ulgi z tytułu preferencji VAT dla książek drukowanych za lata 20092014. Wynosiły one kolejno: 802; 934; 991; 962; 1101; 1339 mln zł6. Łącznie 6 mld 129 mln zł w 6 lat! Takie oto, proszę państwa, było wsparcie państwa – według państwa. (I skoro w 6 lat było 6 mld., to ile było w ciągu ponad 20 lat?). Jest tu nieporozumienie dotyczące albo metodologii, albo definicji książki, albo obu. Nie pierwszy zresztą raz. Kłopot jest taki, że obliczenia przesyłane w drugą stronę – od rynku do administracji publicznej – także opierają się luźnych przesłankach7. I koniec końców kiedy idzie na noże, jak choćby w sporach z UOKiK, to brak nam narzędzi. Liczenie i myślenie (nie) boli Uwaga! Cytowane wartości: 802; 934; 991; 962; 1101; 1339 mln zł dotyczą skali preferencji, czyli ulg, czyli obniżek, czyli tego, co branża dostała od państwa. O tyle jesteśmy jako sprzedawcy i końcowi nabywcy bogatsi. O tyle według Ministerstwa Finansów „zubożał” budżet. Wartość jest ogromna i warto byłoby ją sprawdzić. Ale czy – przede wszystkim – nie dziwi tempo zmian? Uwaga! Mało kto wie, że mamy tu „statystyczny” poślizg danych w czasie! De facto dane wyjściowe pochodzą z lat 20072012, a nie 2009-2014! Czyli ulga 1101 mln i 1339 mln nie dotyczy lat 2013 i 2014, ale lat 2011 i 2012, kiedy właśnie weszła 5 proc. stawka podatku VAT. A zatem chodzi o okres, kiedy ulga VAT relatywnie się zmniejszyła (14 proc. zamiast 18 proc. licząc „od góry” 8). Wygląda na to, że Ministerstwo Finansów uważa, że rynek „wyskoczył” w momencie, gdy wzrósł podatek i spadła wielkość ulgi. Czyli co? Podwyżka podatku VAT na książki impulsem do wzrostu? Na podstawie danych Ministerstwa Finansów wartość rynku książki drukowanej w 2007 roku można oszacować na 3,7-4,5 mld zł w cenach detalicznych. Mechanizm „co by było, gdyby było”, gdyby VAT wynosił 22 proc. a nie 0 proc.”, jest sporny9, ale proponowana wartość netto rynku w 2007 roku mieści się w granicach „normalności”. Natomiast w roku 2012 byłoby to gdzieś pomiędzy 7,8-9,1 mld złotych, no i to się normalnie w głowie nie mieści. Trudno pojąć, jak to zostało przez Ministerstwo policzone i udowodnione! Zarówno tempo wzrostu, jak i wartość docelowa są niewiarygodne10. Chociaż z drugiej strony… w nowej dyrektywie VAT e-booki są książkami, co przez dekady nie mieściło się w głowie służbom finansowym… No i przez lata projekty budowlane po kilka tysięcy złotych zaliczały się do książek „oznaczonych symbolami” ISBN. A tak na marginesie, czy to jest gra typu „co się w głowie nie mieści”, gdzie gramy wyłącznie „po bandzie”? Tego już (chyba) nie uzgodnimy W Polsce obowiązuje unikalna podatkowa definicja książki i prasy (PKWiU plus ISBN lub ISSN), która …
Wyświetlono 25% materiału - 695 słów. Całość materiału zawiera 2780 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki