Poniedziałek, 6 lipca 2015
Miejmy to już za sobą. Możecie mi wierzyć lub nie, ale przejęcie schedy po takim felietoniście jak Andrzej Nowakowski to zadanie tyleż wdzięczne, co ryzykowne. Przypomina nieco zastąpienie Leo Messiego na pozycji napastnika FC Barcelona. Frajda jak cholera, ale odpowiedzialność i wizja wtopy też niemałe. Powiedzmy sobie jednak szczerze – czy ktokolwiek zastanawiałby się choćby przez sekundę? Wdziewam więc korki, podciągam getry i wybiegam na murawę. Na gębie banan, serce łomoce, paluchy rwą się do klawiatury. Absolutnie cudowne, nieporównywalne z żadnym innym uczucie. *** No więc pojawia się. Jak zawsze szarmancki, imponujący tzw. ogólną prezencją i kulturą. Grzegorz Majerowicz, facet, którego trudno nie lubić. Zaczynamy od tradycyjnego dupu-dupu, po którym pada: „I co, niech ktoś powie, że ludzie nie czytają!” (tu porozumiewawcze „oczko”). No, czytają, myślę sobie. Przynajmniej ci, których widzimy wokół, goście Warszawskich Targów Książki, imprezy z nieskrywanymi ambicjami międzynarodowymi (które bezsensownie większe – nasze czy krakowskie, czas pokaże). Ponieważ jednak taki głupi nie jestem i na kilometr wyczuwam podpuchę, rzucam bez zbędnej zwłoki: „Ale kiepawo promujecie to słowo pisane”. „Kiepawo? To napisz, jak powinniśmy to robić!”, odparowuje nie bez irytacji wiceprezes Polskiej Izby Książki. I ma rację. A mi nadarza się ku temu najlepsza z okazji. Problem z …
Wyświetlono 25% materiału - 200 słów. Całość materiału zawiera 802 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.














