Poniedziałek, 14 czerwca 2010
Felieton
Oczywiście i jak najbardziej… Rozumiem, że nie ma co popadać w stan (chociażby chwilowej) odświętności. To przecież jasne i, w końcu, bez przesady! Cóż znaczy jakaś okrągła liczba. Takie tam „małe ziemniaczki”, żeby posłużyć się frazą z reklamy w wykonaniu kabaretu Mumio. Mimo wszystko jednak… A co mi tam… Jak sam tego nie napiszę, to nikt nie zauważy, bo dlaczego miałby zauważyć? A tak to przynajmniej sam sobie pogratuluję i podumam nad swoją pracowitością, odpowiedzialnością, obowiązkowością i różnymi innymi… Otóż pragnę poinformować drogich Czytelników, że to mój setny felieton na gościnnych łamach Biblioteki Analiz. No. A gdyby co, to chętnie przyjmę tzw. „wyrazy”. A teraz do rzeczy i całkiem całkowicie na serio, czyli w nawiązaniu do rozważań sprzed dwóch tygodni: raz jeszcze o sensie bycia razem, czyli po co nam PIK, czy w ogóle PIK, a może coś innego… Dlaczego chociażby raz nie powiedzieć głośno i wyraźnie, że zarówno obecny model organizacyjny, jak i program działania najważniejszej naszej organizacji nie ma najmniejszego sensu i – co więcej – nie znam nikogo, kto w rozmowie face to face negowałby ten pogląd. PIK za nic nie odpowiada, nie rozwiązuje skutecznie żadnego problemu branży, a przede wszystkim nie jest w stanie zdefiniować tego, co nazwałbym wspólną płaszczyzną interesów gospodarczych. Jeśli przyjąć, że PIK jest przecież ważnym forum wszelkiego rodzaju dyskusji i wewnątrzbranżowych sporów, …
Wyświetlono 25% materiału - 220 słów. Całość materiału zawiera 882 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.











